Czasem kobiety dość mocno zaKOMPLEKSione. Nie wiem co nimi kieruje i jakie licho im podpowiada, by wciąż powielać swoje błędy. Paniczny strach przed radykalnymi zmianami sprawia, że wciąż tkwią w tym samym miejscu i przy tym samym facecie, od którego tyle razy pragnęły odejść. Bo jak gość im wmówił, że mają małe cycki, albo za duży tyłek - to za cholerę nie mają odwagi ściągnąć stanika i majtek przed kolejnym facetem. Obserwuje pewną sytuację od dawien dawna, w kilku miejscach, co najbardziej zasmuca. Jakś znajoma zwróciła się do mnie o pomoc, o radę, a może tylko chciała się wygadać. Tak po ludzku. Wysłuchałam, aczkolwiek spowiednikiem nie chcębyć. Już nie. To nie są moje sprawy. Zwłaszcza przy butelce wina. Przyjaciółka z lat młodości też nie wie jak sobie wciąż ułatwić sprawę. Jak rozwiązać swoją sytuację, która ją unieszcześliwia, którą ją rujnuje. Miota się i szarpie. Jakiś czas temu dałam Jej bilet do ręki i wiedziała, że ma wysiąść na przystanku: SZANSA. Jeździ wciąż na tym bilecie i wciąż przegapia, nie widzi.
Więc co ja mogę? Nie będę wchodzić aż tak głęboko w żadne osobiste historie, nawet swoich przyjaciół. Problem w tym, że ludzie nie mają odwagi, najczęściej bierze to się ze strachu, ale też i ze zwykłego lenistwa. Ja nie uznaje usprawiedliwienia typu "no bo na stare lata", "mam to wszystko zostawić?", "nikt mnie nie zechce, nie chcę być sama". Sorry, ale nie uznaje tego i z przymrużeniem oka słucham takich historii. Na dobre zmiany nigdy nie jest za późno, nawet jeśli oznacza to poświęcenie tego wszystkiego co i tak szczęścia nie daje. Odwagi, bo rzeczywiście robiąc to co robisz - masz to co masz.
O D W A G I !
Tylko od Was zależy - jak przeŻYJEcie czas, który Wam pozostał. Jedno życie macie! Cóż więcej mogę dodać? Dla mnie to proste do zrozumienia - bo ja ze swoich lekcji życowych wyciągam tylko TO co najlepsze. Dla mnie. Wpis, choć osobiście go dedykuję komuś - zostawiam dla wszystkich. Jestem pewna, że każdy tutaj będzie potrafił odnaleźć kawałek siebie samego. :)
